Zaufanie epistemiczne w psychoterapii

Zaufanie epistemiczne Psycholog Lublin Michał Pyter

Psychoterapia • badania

Dlaczego niektóre słowa leczą, a inne się od nas odbijają?

Słowa zaczynają pomagać nie wtedy, gdy brzmią idealnie, lecz wtedy, gdy można je sprawdzić i nadal pozostać sobą.

Czasem człowiek słyszy rozsądne zdanie dziesięć razy i nic się nie zmienia. A potem ktoś mówi coś bardzo podobnego — bez patosu, we właściwym momencie — i nagle słowa nie tylko brzmią, lecz zaczynają pracować wewnątrz. Dlaczego? Psychoterapia ma pojęcie, które pomaga uchwycić ten moment: zaufanie epistemiczne.

Nie chodzi o magię języka. Nie istnieje zdanie, które samo w sobie „naprawia” drugiego człowieka. Słowa mogą jednak otwierać nowe rozumienie siebie, porządkować doświadczenie i poszerzać wybór — pod warunkiem że zostaną uznane za wiarygodne, osobiście istotne i bezpieczne do sprawdzenia. Właśnie tego dotyczy zaufanie epistemiczne.

Dobre rady, które zatrzymują się na powierzchni

„Musisz postawić granice”. „Nie obwiniaj się”. „Pomyśl o sobie”. „Przecież zasługujesz na lepsze traktowanie”.

Każde z tych zdań może być prawdziwe. A jednak osoba, która je słyszy, może uprzejmie przytaknąć, zrozumieć je intelektualnie i wyjść ze spotkania dokładnie z tym samym ciężarem. To nie musi oznaczać uporu, braku motywacji ani tak zwanego oporu wobec zmiany.

Być może przekaz dotarł do uszu, ale nie został rozpoznany jako wiedza, której można użyć. Być może pojawił się za wcześnie. Być może został wypowiedziany przez kogoś, kto — choć miał dobre intencje — nie zrozumiał ceny, jaką dana osoba płaci za postawienie granicy. A może doświadczenie nauczyło ją, że cudze interpretacje bywają narzędziem kontroli, zawstydzania albo unieważniania.

W takiej sytuacji psychika nie zachowuje się nieracjonalnie. Chroni się przed wpływem, którego nie potrafi jeszcze uznać za bezpieczny.

Czym jest zaufanie epistemiczne?

Słowo „epistemiczny” odnosi się do wiedzy: do tego, skąd wiemy, że coś jest prawdziwe i komu możemy wierzyć. W psychologii rozwojowej i psychoterapii zaufanie epistemiczne opisuje zdolność do uznania przekazywanej przez inną osobę informacji za wiarygodną, istotną dla mnie i możliwą do zastosowania także w innych sytuacjach . [1] [2]

To więcej niż sympatia do rozmówcy. Można lubić terapeutę, a jednocześnie nie dopuszczać jego perspektywy do siebie. Można też nie zgadzać się z nim w konkretnej sprawie, a mimo to zachować poczucie, że warto wspólnie sprawdzić, co ma na myśli.

Zaufanie epistemiczne nie oznacza więc:

  • bezkrytycznej wiary w autorytet;
  • podporządkowania się terapeucie;
  • zgadzania się z każdą interpretacją;
  • rezygnacji z własnego doświadczenia;
  • przekonania, że terapeuta „wie lepiej”, kim jest pacjent.

Trzy sposoby przyjmowania wiedzy od innych

Badacze opisują trzy powiązane, ale odrębne postawy: zaufanie, nieufność i łatwowierność epistemiczną. [3] [4]

Zaufanie epistemiczne

To otwartość połączona z oceną. Człowiek potrafi korzystać z wiedzy innych, nie tracąc własnego osądu. Może zmienić zdanie, jeśli nowe wyjaśnienie pasuje do doświadczenia i pochodzi z wiarygodnego źródła.

Nieufność epistemiczna

To utrwalone oczekiwanie, że przekaz innych jest nietrafny, obojętny na moje doświadczenie albo podszyty złą intencją. Informacja zostaje odrzucona, zanim można ją spokojnie zbadać. W gabinecie może to brzmieć: „Pan mówi to, bo tak mówią wszyscy terapeuci” albo: „To do mnie nie pasuje” — wypowiedziane jako zamknięcie rozmowy, nie zaproszenie do dalszego sprawdzania.

Łatwowierność epistemiczna

To nadmierna gotowość przyjmowania cudzych twierdzeń bez wystarczającego sprawdzenia ich źródła i znaczenia. Z zewnątrz może wyglądać jak znakomita współpraca: pacjent przytakuje, używa fachowych pojęć i „wszystko rozumie”. W środku jego własny głos może jednak pozostawać słabo słyszalny.

Nieufność nie zawsze jest wadą. W wielu historiach życia była rozsądną ochroną przed chaosem, przemocą, manipulacją lub opiekunem, którego słowa nie zgadzały się z działaniami. Problem zaczyna się wtedy, gdy dawny alarm działa wszędzie — również w relacjach, które mogłyby okazać się pomocne.

Nieufność i łatwowierność nie muszą się wykluczać. Człowiek może odrzucać pomoc życzliwych osób, a jednocześnie ulegać komuś dominującemu, kto oferuje prostą pewność. Badania nad kwestionariuszami zaufania epistemicznego sugerują, że obie trudności są odrębne, ale mogą ze sobą współwystępować. [3] [4]

Dlaczego niektóre słowa się od nas odbijają?

Treść pojawia się przed doświadczeniem bycia rozumianym

Nawet trafna interpretacja może zabrzmieć obco, jeśli pacjent nie ma poczucia, że terapeuta rozpoznał jego osobistą historię. Peter Fonagy i współpracownicy nazywają ważny moment terapii „dopasowaniem epistemicznym”: człowiek doświadcza, że jego opowieść została uchwycona w sposób wystarczająco precyzyjny i niebanalny. [2]

Nie chodzi o idealne odgadnięcie. Chodzi o poczucie: „Ta osoba mówi do mnie, a nie do przypadku z podręcznika”. Dopiero wtedy uwaga może przesunąć się z ochronnego pytania „Czy on próbuje mnie zmienić?” ku bardziej twórczemu: „Czy w tym, co słyszę, jest coś, co pomoże mi lepiej siebie zobaczyć?”.

Słowa zagrażają dotychczasowemu sposobowi przetrwania

Zdanie „nie jesteś odpowiedzialny za emocje innych” może być wyzwalające. Dla osoby, która od dzieciństwa przewidywała nastroje domowników, może jednak oznaczać utratę strategii dającej pozorne poczucie bezpieczeństwa. Jeśli terapeuta nie zobaczy funkcji tej strategii, jego słowa zabrzmią jak polecenie: „Oddaj zbroję, zanim sprawdzimy, czy wojna się skończyła”.

Rozmówca brzmi zbyt pewnie

Nadmierna pewność terapeuty może uruchomić nieufność — zwłaszcza u osób, których doświadczenie bywało definiowane przez innych. Zdanie „To jest lęk przed bliskością” zamyka znaczenie. Pytanie „Zastanawiam się, czy obok złości może pojawiać się także obawa przed bliskością — jak to brzmi dla pana?” pozostawia miejsce na własny osąd pacjenta.

Język hipotezy nie jest oznaką terapeutycznej bezradności. Jest formą szacunku dla faktu, że cudzy umysł można poznawać, ale nie można go posiadać.

Relacja mówi coś innego niż słowa

Terapeuta może mówić o bezpieczeństwie, a jednocześnie regularnie spóźniać się, nie pamiętać ważnych informacji, bronić się przed informacją zwrotną albo reagować chłodem na sprzeciw. Wtedy pacjent uczy się nie z deklaracji, lecz z niespójności. Wiarygodność powstaje wtedy, gdy słowa, ton, granice i zachowanie tworzą wystarczająco zgodny przekaz.

Układ nerwowy rozpoznaje zagrożenie, zanim pojawi się refleksja

W silnym pobudzeniu zdolność mentalizowania — rozumienia zachowania własnego i innych przez odwołanie do uczuć, intencji, pragnień czy przekonań — może się czasowo zawężać. Wtedy nawet spokojne wyjaśnienie bywa odebrane jak oskarżenie, nacisk albo dowód niezrozumienia. Najpierw potrzebna może być regulacja i przywrócenie kontaktu, dopiero potem interpretacja.

Co sprawia, że słowa mogą zacząć działać?

Osobiste rozpoznanie zamiast gotowej formuły

Komunikat staje się bardziej dostępny, gdy wyrasta ze szczegółów konkretnej historii. „Powinien pan stawiać granice” brzmi inaczej niż: „Widzę, że odmowa nie oznacza dla pana tylko ryzyka konfliktu. Uruchamia także lęk, że zostanie pan uznany za egoistę i straci relację. Może więc najpierw potrzebujemy znaleźć taką granicę, przy której nie musi pan porzucać samego siebie”. Drugie zdanie nie pomaga dlatego, że jest dłuższe. Pokazuje, że rada została osadzona w mapie wewnętrznego świata tej osoby.

Mentalizująca postawa terapeuty

Mentalizujący terapeuta jest zaciekawiony, ale nie wścibski; zaangażowany, ale nie wszechwiedzący. Próbuje rozumieć, jednocześnie pamiętając, że może się mylić. Zwraca uwagę nie tylko na to, co pacjent mówi, ale też co dzieje się między nimi w chwili mówienia. Fonagy i Allison wskazywali, że taka postawa może być wspólnym składnikiem skutecznych psychoterapii. [1]

Sygnały: „to jest do ciebie”

W rozwoju człowieka ważne są tak zwane sygnały ostensywne: zwracanie się bezpośrednio, adekwatna reakcja na emocje, wspólne pole uwagi i naprzemienność kontaktu. W terapii ich odpowiednikiem jest żywe doświadczenie, że rozmówca reaguje właśnie na mnie, a nie odtwarza przygotowany skrypt. Takim sygnałem może być użycie słów pacjenta, pamięć o ważnym szczególe albo zauważenie zmiany tonu.

Możliwość niezgody bez utraty relacji

Jednym z najmocniejszych doświadczeń budujących zaufanie nie jest bezbłędność terapeuty. Jest nim sytuacja, w której terapeuta się myli, pacjent może to powiedzieć, a relacja wytrzymuje korektę. Badania nad przymierzem terapeutycznym pokazują, że skuteczne naprawianie pęknięć relacji wiąże się z lepszym wynikiem terapii. [8] Korekta przyjęta bez odwetu staje się nową wiedzą społeczną: „Mogę ujawnić inną perspektywę i nie zostanę za to porzucony ani zawstydzony”.

Prawo do sprawdzania i wybierania

Terapeutyczna wypowiedź powinna otwierać pole badania, nie zamykać pacjenta w cudzej definicji. Pomagają zdania: „To jest moja hipoteza — zobaczmy, czy pasuje do pana doświadczenia”, „Która część tego zdania jest trafna, a która zupełnie nie?”, „Co pan poczuł, kiedy to powiedziałem?”, „Nie musimy tego teraz rozstrzygać” albo „Czy chce pan usłyszeć, jak ja to rozumiem?”. Tak buduje się przestrzeń, w której wpływ nie oznacza utraty autonomii.

Terapia nie kończy się na zaufaniu do terapeuty

Najciekawsza część tej koncepcji dotyczy tego, co dzieje się poza gabinetem. Terapeuta nie ma stać się jedynym wiarygodnym człowiekiem w życiu pacjenta. Byłaby to zależność, nie rozwój.

W modelu zaufania epistemicznego relacja terapeutyczna ma ponownie uruchomić zdolność uczenia się z bezpiecznego otoczenia społecznego. [2] [5] Pacjent zaczyna zauważać, że korekta ze strony bliskiej osoby nie zawsze jest atakiem; że cudze doświadczenie może poszerzyć jego własne; że może zmienić zdanie bez poczucia rozpadu; że nie każda pewna siebie osoba jest wiarygodna i nie każda różnica zdań oznacza zagrożenie.

Zmiana staje się trwała nie wtedy, gdy pacjent zapamięta „właściwe” słowa terapeuty, lecz gdy odzyska swobodę aktualizowania wiedzy o sobie i relacjach w codziennym życiu.

  1. „On lub ona naprawdę próbuje zrozumieć mój świat”. Pojawia się osobiste rozpoznanie i ostrożna gotowość słuchania.
  2. „Możemy razem myśleć o tym, co dzieje się w umysłach”. Rośnie mentalizowanie, tolerancja niepewności i zdolność sprawdzania różnych perspektyw.
  3. „Mogę korzystać także z innych relacji i doświadczeń”. Uczenie społeczne rozszerza się poza terapię.

Nie należy traktować tych ruchów jak sztywnej procedury. W realnej terapii powtarzają się, cofają i przeplatają.

Co na ten temat mówią badania?

Koncepcja zaufania epistemicznego przez lata była przede wszystkim modelem teoretycznym. W ostatnim czasie pojawiły się narzędzia pomiarowe i pierwsze badania empiryczne, ale obraz nadal wymaga ostrożności.

1205

osób w dwóch badaniach nad pierwszą wersją kwestionariusza ETMCQ w 2021 roku

249

pacjentów w badaniu rehabilitacji psychosomatycznej opublikowanym w 2023 roku

912

użytkowników aplikacji zdrowia psychicznego w badaniu opublikowanym w 2026 roku

2021: trzy wymiary postawy epistemicznej

Chloe Campbell i współpracownicy przedstawili Kwestionariusz Zaufania, Nieufności i Łatwowierności Epistemicznej (ETMCQ). W dwóch badaniach obejmujących łącznie 1205 osób uzyskano trzy powiązane wymiary. Nieufność i łatwowierność wiązały się z większym nasileniem objawów, niepewnym przywiązaniem, trudnościami w mentalizowaniu i doświadczeniami przeciwności w dzieciństwie. Samo wysokie zaufanie nie okazało się jednak prostym przeciwieństwem psychopatologii. [3]

2023: mentalizowanie i zmiana w terapii

W naturalistycznym badaniu 249 pacjentów rehabilitacji psychosomatycznej poprawa mentalizowania wiązała się ze spadkiem depresji, lęku i somatyzacji oraz lepszym funkcjonowaniem społecznym. Zmniejszenie nieufności i łatwowierności oraz wzrost zaufania przewidywały poprawę mentalizowania. Badanie miało jednak charakter obserwacyjny, dlatego nie pozwala stwierdzić, że zmiana postawy epistemicznej spowodowała poprawę. [5]

2024–2025: poprawianie narzędzia pomiarowego

Badanie walidacyjne z 2024 roku pokazało zarówno obiecujące wyniki, jak i problemy pierwszej wersji kwestionariusza: pełny model nie pasował wystarczająco dobrze do danych, a wyraźne różnice między małą grupą kliniczną i niekliniczną nie zostały potwierdzone. [4] W 2025 roku autorzy opublikowali poprawioną skalę ETMCQ-R. W próbie 525 osób nowa wersja lepiej odtwarzała trzy wymiary; nieufność i łatwowierność miały wyraźniejsze związki z nasileniem objawów niż samo zaufanie. [6]

2026: zaufanie a zaangażowanie w leczenie

Badanie naturalistyczne obejmujące 912 osób korzystających z aplikacji dotyczącej zdrowia psychicznego połączyło wyższe zaufanie epistemiczne z lepszą oceną relacji terapeutycznej i większą liczbą wykorzystanych sesji psychoterapii, natomiast nieufność — z mniejszą skłonnością do szukania leczenia. Dane były retrospektywne i korelacyjne, więc także tutaj nie można przesądzić kierunku zależności. [7]

Co może zrobić pacjent, gdy „wszystko rozumie”, ale nic do niego nie trafia?

Warto przynieść ten stan do terapii zamiast uznawać go za własną porażkę. Można powiedzieć:

„Rozumiem to logicznie, ale emocjonalnie w ogóle tego nie czuję”.

„Mam wrażenie, że zgadzam się z panem szybciej, niż naprawdę zdążę pomyśleć”.

„Kiedy pan to powiedział, poczułem, że już pan wie, kim jestem”.

„To brzmi rozsądnie, ale jakaś część mnie chce to natychmiast odrzucić”.

„Potrzebuję, żebyśmy wolniej doszli do tego wniosku”.

To nie są przeszkody wobec „właściwej” terapii. To materiał terapeutyczny najwyższej jakości. Pokazuje, co dzieje się na granicy między cudzym przekazem a własnym doświadczeniem.

Słowa leczą nie dlatego, że są idealne

Słowa zaczynają pomagać, kiedy człowiek nie musi wybierać między całkowitym odrzuceniem wpływu a oddaniem komuś prawa do definiowania jego rzeczywistości. Kiedy może słuchać i jednocześnie pozostać sobą. Kiedy czuje, że rozmówca jest ciekawy jego świata, potrafi znieść niezgodę i nie wykorzysta otwartości przeciwko niemu.

Być może więc najważniejsze terapeutyczne zdania nie brzmią: „Wiem, co się z panem dzieje”, lecz raczej: „Spróbujmy to wspólnie zrozumieć. Mogę się mylić. Co w panu odpowiada na to, co właśnie powiedziałem?”.

Nie każda trafna myśl zostanie przyjęta od razu. I nie każda nieufność wymaga przełamania. Czasem potrzebuje najpierw zostać rozpoznana jako inteligentna, dawna ochrona. Dopiero wtedy nie musi już stać przy drzwiach przez całą dobę.

Autor: Michał Pyter — psycholog, psychoterapeuta.

Artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje indywidualnej diagnozy ani konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej.

Bibliografia

  1. Fonagy, P., & Allison, E. (2014). The role of mentalizing and epistemic trust in the therapeutic relationship. Psychotherapy, 51(3), 372–380. DOI: 10.1037/a0036505
  2. Fonagy, P., Luyten, P., Allison, E., & Campbell, C. (2019). Mentalizing, epistemic trust and the phenomenology of psychotherapy. Psychopathology, 52(2), 94–103. DOI: 10.1159/000501526
  3. Campbell, C., Tanzer, M., Saunders, R., et al. (2021). Development and validation of a self-report measure of epistemic trust. PLOS ONE, 16(4), e0250264. DOI: 10.1371/journal.pone.0250264
  4. Weiland, A.-M., Taubner, S., Zettl, M., et al. (2024). Epistemic trust and associations with psychopathology: Validation of the German version of the ETMCQ. PLOS ONE, 19(11), e0312995. DOI: 10.1371/journal.pone.0312995
  5. Riedl, D., Rothmund, M. S., Grote, V., et al. (2023). Mentalizing and epistemic trust as critical success factors in psychosomatic rehabilitation: Results of a single center longitudinal observational study. Frontiers in Psychiatry, 14, 1150422. DOI: 10.3389/fpsyt.2023.1150422
  6. Campbell, C., Delamain, H., Saunders, R., et al. (2025). Development and validation of the Revised Epistemic Trust, Mistrust and Credulity Questionnaire (ETMCQ-R). BJPsych Open, 11(5), e191. DOI: 10.1192/bjo.2025.10813
  7. Bröcker, A.-L., Nolte, T., Böttche, M., Knaevelsrud, C., & Kerber, A. (2026). How epistemic trust, mistrust and credulity relate to mental health, personality pathology, treatment engagement and relationship in psychotherapeutic and psychiatric settings. BMJ Mental Health, 29, e301751. DOI: 10.1136/bmjment-2025-301751
  8. Eubanks, C. F., Muran, J. C., & Safran, J. D. (2018). Alliance rupture repair: A meta-analysis. Psychotherapy, 55(4), 508–519. DOI: 10.1037/pst0000185

O autorze

Michał Pyter jest psychologiem i psychoterapeutą pracującym stacjonarnie w Lublinie oraz online. Prowadzi psychoterapię osób dorosłych i publikuje materiały psychoedukacyjne oparte na wiedzy klinicznej i aktualnych badaniach.